AktualnościO autorzeWierszeProzaKsięgarniaKronikaPrzyjaciele

Z jaskółkami i kloszardem


każdego dnia cichym lotem
(wysokim lub niskim)
zwiastowały słońce albo deszcz
krążąc stadnie wokół Wenecji lądeckiej
(a potem wciskały się do gniazd w jej szczelinach)
jako jedyni mieszkańcy
nad rzeką szaloną
która po potopie 1997
wypędziła mieszkańców ze stylowych kamienic
oraz tańczących w eleganckiej Kaskadzie

dziś Wenecja w Lądku
opustoszała
straszą jej oczodoły czarne
liszaje po dawnej książęcej świetności
osypują się tynki kurortu słynnej Marianny

ale wrósł w nią kloszard Anioł
z antenką w oknie
(jego bramą do świata)
i domkiem dla jaskółek

kloszard uśmiecha się
z jaskółkami rozmawia
dokarmia je zanim wzbiją się w niebo wysokie
pozwala im nawet usiąść
na swoim ręczniku czerwonym
(który na parapecie suszy codziennie)
odpędzając koty z wiecznym apetytem
(nie tylko na jaskółki)

I śpiewa im Biała Lądecka
Jak dawniej po królewsku
choć ujarzmia się dzisiaj jej brzegi
(kamieniem wysokim)
ale ona szemrze szumi śpiewa
śpiewa ubogim
bo oni nie mają serc z kamienia

Lądek Zdrój, 5 czerwca 2011
aktualnośći | o autorce | wiersze | proza | księgarnia | kronika | przyjaciele | kontakt
Ekspansja