AktualnościO autorzeWierszeProzaKsięgarniaKronikaPrzyjaciele

Uczta duchowa z czarodziejską Mirą


W czwartek, 28 listopada 2019 r., odbyło się w Domu Polonii w Pułtusku spotkanie artystyczne z zaprzyjaźnioną z ciechanowskim środowiskiem literackim poetką polską mieszkającą w Paryżu, z zawodu psycholog, Mirosławą Niewińską. Wieczór umilił muzyką skrzypcową Marek Snycerski z Warszawy - absolwent Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu, koncertmistrz Formacji „Tango Para Todos”, z którą nagrał dwie płyty; ponadto chórzysta i orkiestrowicz w rozmaitych zespołach koleżeńskich oraz nauczyciel gry na skrzypcach. Związek Literatów na Mazowszu (ZLM) z siedzibą w Ciechanowie był, obok Domu Polonii w Pułtusku, współorganizatorem tego wydarzenia. Wieczór prowadziła prezes ZLM dr Teresa Kaczorowska, która na początku podziękowała Domowi Polonii (na ręce Małgorzaty Grąbczewskiej) za przyjęcie literatów ze ZLM oraz ich gościa w swoje progi.

W programie wieczoru była głównie poezja Mirosławy Niewińskiej. W j. polskim i francuskim, gdyż poetka pisze najpierw w j. polskim, a potem przekłada na j. francuski (tak powstały jej wszystkie utwory, poza jednym). Jak wyznała, pisze powoli, czasem jeden wiersz (jak „Sara”) powstaje cały rok, bo najpierw autorka musi zgłębić historię, szczególnie dawną, wręcz starożytną. Stąd większość wierszy Niewińskiej jest niezwykle erudycyjna, dostarczająca wiedzy, bogata w postaci z mitologii, Biblii, pełna wierzeń pogan, szczególnie Słowian, w których historii się specjalizuje.
- Słowianie są przyszłością Europy – podkreślała pochodząca z Podlasia Niewińska. - O dawnej historii naszego kontynentu, w tym o mitach greckich, lubiłam czytać od dziecka. Moje zainteresowania zgłębiałam potem w licznych podróżach, tylko w Grecji byłam blisko 30 razy. Paryż, gdzie studiowałam psychologię i socjologię i gdzie mieszkam od 31 lat, to też prezent od losu.
A wena? – odpowiadała na pytanie z sali laureatka wielu konkursów literackich, autorka dwóch zbiorów poezji. – Czasem przychodzi do mnie nagle i wiersz powstaje od razu. Ale przeważnie strofy noszę w sobie długo, aż przyjdzie deszcz i poezja rozwinie się jak kwiat paproci...
Przyznała, że nie czuje się emigrantką, bo tak naprawdę… nigdy z Polski nie wyjechała. Spędza w kraju wszystkie wolne chwile, bywa 3-10 razy w roku.
– Staram się w Ojczyźnie spędzać z rodziną jak najwięcej czasu. Wraz z upływem czasu, szczególnie kiedy najbliżsi zaczęli odchodzić, coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że to jest najważniejsze – mówiła Mira Niewińska, która w Paryżu działa w kilku organizacjach polonijnych, pisze, publikuje, przekłada na j. francuski, stara się promować polską kulturę.
Zaproszony przez ZLM na ten wieczór skrzypek Marek Snycerski, bardzo pięknie wkomponował repertuar swego koncertu w klimat poezji Miry Niewińskiej. Zabrzmiały w jego wykonaniu, m.in. „Aria na strunie G” Bacha, „Eine Kleine Nachtmusik” Mozarta, ale także inne utwory Haydna, Mozarta, Beethovena, Schuberta, Bacha, Rachmaninowa. W sumie była to w pułtuskim Zamku Biskupów Płockich niezwykła uczta duchowa z „czarodziejską Mirą”, gdzie wspominano też Wiktora Gomulickiego oraz jego młodzieńcze lata nad Narwią uwieńczone we „Wspomnieniach niebieskiego mundurka”.

Tekst i fot. ZLM


aktualnośći | o autorce | wiersze | proza | księgarnia | kronika | przyjaciele | kontakt
Ekspansja