Nazwa: "Herodot Polonii amerykańskiej Mieczysław Haiman (1888-1949)
Cena: 45.00 PLN
Książkę można nabyc u wydawcy - Łazienki Królewskie, ul. Agrykoli 1, 00-460 Warszawa, tel. 22 506 0101; e-mail: info@lazienki-krolewskie.com
(kurator Jacek Macyszyn)

ZAKOŃCZENIE

Mieczysław Haiman (1888-1949), pomimo iż był skromnym, cichym i nie zabiegał nigdy o eksponowane funkcje ani stanowiska, odegrał ważną rolę w życiu Polonii amerykańskiej pierwszej połowy XX w. Jako człowiek wyjątkowo wszechstronny (podróżnik, poeta, dziennikarz, pisarz, bibliotekarz, tłumacz, archiwista, historyk, muzealnik), największe sukcesy osiągnął jako pierwszy historyk Polonii amerykańskiej i odkrywca jej dziejów. Swoją różnoraką, bogatą działalnością Haiman przyczynił się również do stworzenia w pierwszej połowie XX w. kilku polonijnych instytucji, organizacji kulturalnych i pism na terenie US, a swoimi pracami – najpierw jako dziennikarz, a potem historyk – do ukazania zarówno przeszłości osadników polskich na terenie Ameryki Północnej, jak i udziału Polaków w wojnach amerykańskich w okresie XVIII-XIX w. (niepodległościowej, secesyjnej, z Meksykiem, z Anglią).

Haiman był pionierem badań o historii wychodźstwa polskiego w Ameryce, okresu XVII-XIX w. Jako pierwszy - dzięki własnej pasji, niezmordowanej pracy w archiwach i bibliotekach oraz umiłowaniu polskości – udowodnił, że imigranci polscy należeli do najstarszej fali kolonizacyjnej w Ameryce, że byli na amerykańskiej ziemi od samego początku (1608 r.), że walczyli na jej wszystkich frontach, budowali nowy kraj i mają duży udział w tworzeniu potęgi Stanów Zjednoczonych. Swoje niezależne i osiągnięte samodzielnie wyniki Haiman ogłaszał zarówno w pracach naukowych, jak też w prasie polonijnej, nie tylko w j. polskim, ale również w j. angielskim. Jego odkrycia były przełomowe, do dziś stanowią podstawę historiografii wychodźstwa polskiego w Ameryce i niechybnie przyczyniły się do lepszego zrozumienia polsko-amerykańskich dziejów. Wywarły głębokie wrażenie, zarówno na Polakach pochodzenia amerykańskiego, jak i na Amerykanach, którzy zostali zmuszeni do przewartościowania zasług i pozycji imigrantów polskich w okresie kolonialnym. Pozbawiały również Polonię pewnych kompleksów, utwierdzając ją w przekonaniu o zasługach przodków dla Ameryki. Prace „Herodota Polonii amerykańskiej” były entuzjastycznie przyjmowane także w Polsce, podnosiły w I połowie XX w. jej znaczenie, a nawet, o co Haiman zawsze zabiegał – z pewnością przyczyniły się do zwiększenia polskich wpływów w Ameryce.
Dorobek twórczy Mieczysława Haimana w dziedzinie historii polskiej emigracji w USA jest ogromny. W sumie, w przygotowanej przeze mnie pierwszej bibliografii jego publikacji (być może jeszcze niepełnej), stanowi go: 14 książek popularnych i popularnonaukowych, pięć prac naukowych, 20 publikacji popularnonaukowych, 65 najważniejszych artykułów prasowych, dwa opowiadania, 51 wierszy oraz dwa przekłady - razem 159 tytułów.
Należy podkreślić, że Haiman prowadził swoje pionierskie, mozolne i żmudne studia w bardzo trudnych warunkach. Źródłowe udokumentowanie faktów historycznych wymagało ogromnego trudu, zwłaszcza, że musiał łączyć je z zarobkową pracą dziennikarską. Jako badacz nie dysponował żadną składnicą pamiątek i archiwaliów, przechowującą materiały o Polakach. Pomimo to prace historyczne Haimana stały się poważnym źródłem wiedzy dla innych badaczy naukowych. Spośród amerykańskich historyków sięgających do badań Haimana wystarczy wspomnieć choćby Samuela E. Morisona (autora klasycznej The Oxford History of the American People), zaś z Polski i emigracji korzystali z jego wyników wszyscy parający się rozdziałem dziejów polsko-amerykańskich. Na badaniach „ojca Polonii amerykańskiej” opierają się zresztą do dziś (choć często cytując już historyków współczesnych, którzy z kolei czerpali z pionierskich badań Haimana). Niektórzy, jak Gerard Labuda, zaliczają Haimana do uczonych polskiego pochodzenia, którzy wnieśli duży wkład w rozwój nauki światowej, inni są jednomyślni, iż Haiman jest pisarzem o wielkich zasługach i osiągnięciach, dobrze zasłużył się polskiej kulturze narodowej, gdyż wzbudzał dla Polski szacunek i zainteresowanie, a jego dzieła w swoim czasie poszerzały wiedzę Polonii i Amerykanów o polskich dziejach między Atlantykiem i Pacyfikiem. Dały też początek dalszym naukowym badaniom przeszłości polskiej w Ameryce, stając się trwałym dorobkiem historiografii polsko-amerykańskiej.

Haiman był również głównym twórcą istniejącego do dziś Muzeum Polskiego w Ameryce (MPA) - wraz z archiwum, biblioteką i czytelnią ZPRK oraz największą w Ameryce kolekcją poloniców, nazywanego „polskim Rapperswilem”. Dzięki jego autorytetowi i hojnej reakcji Polonii, dary do tworzonego MPA płynęły całymi skrzyniami, włącznie z pamiątkami po Igancym J. Paderewskim (po śmierci w 1941 r.), czy eksponatami z Pawilonu Polskiego ze Światowej Wystawy w Nowym Jorku z 1939 r. Haimanowi udało się zorganizować placówkę, która dzięki jego wysiłkom, już po kilku latach rywalizowała na polu kulturalno-oświatowym i propagandowym z podobnymi innych narodowości. Haiman był jej pierwszym (i do dziś niedoścignionym) kustoszem, począwszy od momentu powołania MPA w 1935 r., aż do jego śmierci w 1949 r. Żaden z późniejszych kustoszy MPA, nie zgromadził tylu eksponatów dotyczących śladów przeszłości polskiej w Ameryce, nie rozwinął tak przestrzennie muzeum, nie rozsławił go w Ameryce jako Panteonu Polskości.

Haiman był również twórcą i przewodniczącym dwóch organizacji kulturalnych na terenie USA: Polskiego Towarzystwa Historyczno-Muzealnego w Ameryce (1937) oraz Komisji do Badań nad Imigracją Polską (1942), czyli obecnego Polsko-Amerykańskiego Towarzystwa Historycznego (Polish American Historical Association). Obydwie rozbudzały zainteresowania Polonii amerykańskiej własną historią, wspierały Muzeum, członkowie PAHA prowadzili studia nad polsko-amerykańską historią i kulturą, współpracując z licznymi towarzystwami historycznymi. Haiman był ich filarem, prowadził je, dynamizował, poszukiwał funduszy, zachęcał do zasilania jej szeregów, ustalał programy działania.

Haiman był też redaktorem i twórcą ważnych angielskojęzycznych periodyków: „Annals of the Polish R. C. Union Archives and Museum” (w latach 1936-1947 zdołał wydać 11 numerów, z czego pięć stanowiły jego rozprawy) oraz „Polish American Studies” (półrocznik PAHA, wydawany od 1944 r. do dziś). Obydwa spełniały pionierskie zadanie w polsko-amerykańskiej historiografii, zawierały nowe prace historyczne z dziejów polskiej emigracji w Ameryce, trafiały do najważniejszych bibliotek w USA, w Polsce i innych krajach.

Warto podkreślić, że Haiman doszedł do warsztatu historyka samodzielnie, dzięki systematycznemu kształceniu. Z pasją, zawziętością, a zarazem dużym umiłowaniem przedmiotu (przez ćwierć wieku pisarstwa historycznego), poszukiwał śladów rodaków od Atlantyku do Pacyfiku, odnajdując ich pośród osadników Nowej Holandii, śledząc losy pionierów polskich w stanach: Wirginia, Teksas, Kentucky, Nowy Jork, Pensylwania, Nowe Mexico, Kalifornia; czy pokazując losy Polaków w wojnach amerykańskich oraz ich wędrówki po nieznanych lądach i wodach. Dziś, dzięki postępowi w badaniach, nie ze wszystkimi wynikami Haimana można się zgodzić, ale należy docenić jego umiejętności i wysiłek badawczy, co czynili wówczas, nie bez podziwu, liczni historycy i recenzenci jego prac, nie tylko wśród Polonii, ale także w Ameryce i Polsce. Bez prac i odkryć Haimana, dzisiejszy stan wiedzy i dalsze badania nad problematyką polonijną byłyby niemożliwe. Nawet najwięksi krytycy Haimana uważają go za pisarza o wielkich zasługach i osiągnięciach, obdarzonego niezbędną dla historyka pasją, dużą wyobraźnią, dokładnością, sumiennością i niezależnością (mimo, iż należał do ZPRK), który zrekonstruował dzieje początków polskiego osadnictwa w USA.

Ponadto Haimanowi udało się wyzwolić namiętności naukowo-badawcze wśród młodszej generacji imigrantów oraz wzmocnić stosunki duchowe pomiędzy Polonią a krajem. W ojczyźnie prace Haimana miały bowiem żywe, serdeczne przyjęcie, stąd powołano go na rzeczywistego członka Naukowego Instytutu Emigracyjnego w Warszawie (1928) i przyznawano wyróżnienia, m.in.: Krzyż Kawalerski Orderu „Polonia Restituta” (1932), Srebrny Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury (1935), nagroda literacko-dziennikarska Światowego Związku Polaków z Zagranicy (1935). Polaków w kraju ujmowało gorące przywiązanie Haimana do polskości, żywy, choć czasem nieco naiwny patriotyzm, duma z przynależności do polskiej grupy narodowej. Haiman, choć uważał się za lojalnego obywatela USA, w sercu pozostał do końca Polakiem i patriotą.

Haiman odegrał kluczową rolę również w wielu innych poczynaniach Polonii amerykańskiej w pierwszej połowie XX w. Jako jeden z czterech delegatów ZPRK na 2. Światowy Zjazd Polaków z Zagranicy w Warszawie (lipiec-sierpień 1934) był współtwórcą wspólnego stanowiska delegacji z USA, nazwanego później „Polsko-Amerykańską Deklaracją Niepodległości”. Bezpośrednio po II wojnie światowej włączył się też w obronę niezależności dwóch bibliotek polskich Stacji PAU w Europie: Paryżu i Rzymie - przedsięwzięcie udało się w Paryżu, dzięki czemu Biblioteka Polska nad Sekwaną zachowała niezależność wobec systemu komunistycznego, skupiając w drugiej połowie XX w. znaczną część polskiej opozycji antykomunistycznej na Zachodzie (Giedroyć, Grudziński, Czapski i wielu innych). Jako kustosz MPA Haiman pomógł także dyrektorowi Biblioteki w Paryżu Franciszkowi Pułaskiemu w przechowaniu w Chicago dziewięciu historycznych szabel Józefa Piłsudskiego i dwu puginałów oraz sumy $8 000. Haiman, jako ówczesny autorytet w dziedzinie historii Polonii, prowadził szeroką współpracę i korespondencję z wieloma uczonymi i instytucjami: uczelniami, bibliotekami, archiwami, organizacjami, zarówno w USA, jak w Polsce, ale także w innych krajach Ameryki Płn. i Płd. oraz Europy, także z emigracją w Londynie.

Podsumowując dorobek Mieczysława Haimana jako historyka należy jeszcze raz podkreślić, że był on pionierem w dziedzinie badań polonijnych nad przeszłością w Ameryce. To on zapoczątkował je w tak szerokiej skali; zarówno swymi odkryciami, jak utworzeniem Muzeum Polskiego (jako instytucji zasobnej w materiały źródłowe), a także pracą nad organizacją badań historycznych na emigracji (założenie PAHA i „Polish American Studies”), torując drogę swoim następcom.

Wielostronną działalność Mieczysława Haimana przedstawiono w tej pracy na tle jego życia osobistego. Mało znane do tej pory fakty z biografii historyka zostały wzbogacone o liczne nowe szczegóły (m.in. jego pochodzenie, dzieciństwo, wykształcenie, a w USA o adopcję dzieci, daty kilku przeprowadzek, itp.); liczne fakty skorygowane (np. nazwisko - na Haimann, pseudonim poetycki - na „Nie-Tersytes”; funkcje w redakcjach, itp.). Po analizie dotąd niezbadanych dokumentów obrazujących wędrówki Haimana za chlebem: od Nowego Jorku, przez Paterson, Boston, Buffalo, po Chicago i Orchard Lake, wynika jednoznacznie, że życie emigranta ze Lwowa nie było ani łatwe, ani dostatnie. Jednak - jako gorący polski patriota, który całe swoje życie traktował „jako służbę narodową”– Haiman osiągnął sukces zawodowy. Choć zaczynał w Nowym Jorku od ciężkiej pracy fizycznej, to udało mu się, dzięki swojej niezwykłej pracowitości i niezłomności charakteru, dojść - poprzez skromne funkcje w czterech redakcjach w Bostonie, Buffalo i Chicago - do stanowiska kustosza i pierwszego historyka Polonii amerykańskiej oraz uczynić dla Polonii i Polski tak wiele, że został uhonorowany najwyższymi odznaczeniami, cieszył się powszechnym szacunkiem, i to zarówno wśród rodaków na emigracji, jak w kraju, a także w środowisku Amerykanów. Za sukces ten i całkowite poświęcenie się historii Polonii amerykańskiej Mieczysław Haiman zapłacił jednak wysoką cenę. Jego dokonania na niwie literackiej, dziennikarskiej, czy historyczno-muzealnej nigdy nie przekładały się na poprawę sytuacji materialnej. Całe życie spędził z rodziną w biedzie, w wynajętych mieszkaniach, a kiedy ciężko zachorował, Polonia musiała ogłaszać apele o datki na ratowanie zdrowia historyka. Zmarł w wieku 61 lat, głównie z przepracowania. Nie ułożyło mu się też życie osobiste. Nie miał własnych dzieci, żona Kazimiera z domu Nigbor była chorowita, choć przeżyła go o 28 lat (zmarła osamotniona w przytułku).

Prawdopodobnie brak potomków rzutuje do dziś na zachowanie w Stanach Zjednoczonych pamięci o „ojcu dziejów Polonii amerykańskiej”, która bardzo szybko zanika. Nazwisko Haimana, tak powszechnie znane wśród Polonii w I połowie XX w., dziś dla większości rodaków za oceanem, a także w kraju, niewiele już znaczy. Polonia nie zdobyła się do tej pory na zbiorowe wydanie jego prac historycznych, ani na rzetelne opracowanie działalności i dorobku. Rzadko też ukazują się o Haimanie publikacje, stąd Polacy na emigracji nie zdają sobie sprawy, że o dokonaniach swoich przodków w USA niewiele by wiedzieli, gdyby nie mrówcza, 25-letnia praca jednego człowieka, który bez reszty poświęcił się właśnie temu zagadnieniu – ujawnieniu potomności jej dziejów .