AktualnościO autorzeWierszeProzaKsięgarniaKronikaPrzyjaciele

Współpraca historyka Polonii amerykańskiej Mieczysława Haimana z Ignacym J. Paderewskim

Dr Teresa Kaczorowska (ŚRBnP)

Współpraca historyka Polonii amerykańskiej Mieczysława Haimana z Ignacym J. Paderewskim


Pierwszy historyk Polonii amerykańskiej Mieczysław Haiman (1888-1949) i jeden z ojców polskiej Niepodległości, Ignacy Jan Paderewski (1860-1941) mieli ze sobą wiele wspólnego.
Ignacy Jan Paderewski jest powszechnie znany, więc może kilka słów o skromnym Mieczysławie Haimanie.
Mieczysław Haiman to jedna z postaci najbardziej zasłużonych dla Polonii amerykańskiej i kraju. Urodził się pod Lwowem, miał wielokulturowe pochodzenie: po matce (Zuzannie Marii Franciszce Ziółkowskiej, vel Ziołkowskiej) Polak, po ojcu (Wilhelmie Franciszku Haimannie) Austriak o niemieckich korzeniach, z wyboru został Amerykaninem. Zanim w 1913 r. wyemigrował do Ameryki, był marynarzem i podróżnikiem. W USA został aktywnym członkiem Sokolstwa Polskiego w Ameryce i poetą, a potem kolejno: dziennikarzem, pisarzem i tłumaczem, działaczem emigracyjnym w USA, kolekcjonerem, archiwistą, bibliotekarzem, pierwszym historykiem Polonii amerykańskiej, a w latach 1935-1949 twórcą, donatorem i pierwszym kustoszem Muzeum Polskiego w Ameryce.
Haiman (a właściwie Haimann) zasłynął głównie jako pionier badań historycznych na temat emigracji polskiej w USA (okresu XVII-XIX w.) i jako odkrywca jej wczesnych dziejów. To on pierwszy badał i opisywał - ogłaszając wyniki w j. polskim i j. angielskim - losy Polaków osiedlających się w różnych stanach (Wirginii, Kentucky, Teksasie, Nowym Jorku, Kalifornii, Pensylwanii, Illinois) oraz udział rodaków w wojnach amerykańskich (niepodległościowej, secesyjnej, z Meksykiem, z Anglią). Napisał na ten temat ok. 160 utworów, w tym 14 książek publicystycznych i popularno-naukowych.
Haiman był też głównym twórcą Muzeum Polskiego w Ameryce - obecnie The Polish Museum of America in Chicago – a także Polskiego Towarzystwa Historyczno-Muzealnego i roczników historycznych „Annals of the Polish Roman Catholic Union Archives and Museum”. Założył także (i kierował do śmierci) The Polish-American Historical Association (1942) oraz jej periodyk „Polish American Studies” (funkcjonują do dziś). Był wielokrotnie odznaczany – w Polsce i USA - m.in. Orderem „Polonia Resituta” (1932) i Złotym Orderem Legii Honorowej Związku Narodowego Polskiego w Ameryce (1936) .
Haiman współpracował szeroko z historykami, działaczami Polonii, uczelniami i organizacjami zajmującymi się przeszłością polską – zarówno z Ameryki Płn. i Płd. jak z Polski i Europy. Wśród licznych jego przyjaciół, a przede wszystkim jednym z niewielu jego autorytetów, był Ignacy Jan Paderewski.

Wspólnota pochodzenia oraz idei

Warto dodać, że Mieczysława Haimana łączyło wiele ze starszym o 28 lat wielkim artystą i mężem stanu Ignacym Janem Paderewskim . Przede wszystkim obydwaj urodzili się na tej samej ziemi pod zaborem Austro-Węgier – w dawnej Galicji, należącej obecnie do Ukrainy (Haiman urodził się w Złoczowie, Paderewski w Kuryłówce). Obydwaj pochodzili ze zubożałych rodzin szlacheckich i stracili w dzieciństwie swoje matki. Obydwaj wychowywali się w polskich kresowych środowiskach patriotycznych, w duchu katolicyzmu, umiłowania ojczyzny oraz wyzwolenia jej spod niewoli zaborców. Zaowocowało to podobnym systemem wartości, którym obydwaj pozostali wierni do końca życia.
W Ameryce zbliżeni byli do polskiego obozu Chrześcijańskiej Demokracji. Należeli też do tej samej polonijnej organizacji – Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego (ZPRK). Paderewski został jego honorowym członkiem 22 listopada 1918 r., Haiman zaś wstąpił w szeregi ZPRK w 1927 r. i należał do końca życia. ZPRK jako pierwsze poparło patriotyczne działania I. J. Paderewskiego – w siedzibie ZPRK, czyli w istniejącym do dziś Domu Zjednoczenia w Chicago, działał Polski Centralny Komitet Ratunkowy (P.C.K.R.) oraz Wydział Narodowy, współpracujący z Paderewskim, duchowieństwem, organizacjami polonijnymi, tworzoną Armią Polskiej we Francji, koordynujący też powojenną akcję ratunkową . Paderewski i Haiman byli też członkami Sokolstwa Polskiego w Ameryce.
Później, w okresie międzywojennym obydwaj przynależeli do Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (Detroit, Mich.). Haimana przyjęło ono w 1931 r. w poczet honorowych członków , zaś Ignacy Jan Paderewski był jego prezesem honorowym (razem z gen. Józefem Hallerem i dr Teofilem A. Starzyńskim). Haiman, głównie z szacunku dla Paderewskiego, wspierał do końca Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce - prenumerował wydawany w Nowym Jorku miesięcznik „Weteran”, przekazywał datki na Fundusz Inwalidzki, posiadał też odznakę Armii Polskiej we Francji „Miecze Hallerowskie” .
Obydwaj pokochali też gorąco Amerykę i związali się z Chicago. Paderewski przyjął honorowe obywatelstwo „Wietrznego Miasta” 11 marca 1932 r., Haiman zaś spędził w nim większość swojego aktywnego życia (1927-1949).

Kontakty Haimana z Paderewskim

Po raz pierwszy spotkali się podczas I wojny światowej. Paderewski był wtedy sławnym artystą, Haiman zaś - jako były żołnierz i marynarz - zaraz po przybyciu do USA wstąpił w szeregi Związku Sokołów Polskich w Ameryce i został jednym z najbardziej wzorowych członków tej „Pierwszej Straży Narodu” . Należał do 120. Gniazda Sokołów w Paterson, kupił za własne pieniądze mundur i karabin, brał udział w szkoleniach bojowych, manewrach i kursach wojennych, przygotowując się z Sokolstwem do boju o niepodległość Polski.
Haiman z Paderewskim zetknęli się prawdopodobnie na przełomowym, nadzwyczajnym Zjeździe Związku Sokołów Polskich w Ameryce, 1-4 kwietnia 1917 r., w Pittsburgu. Pianista wygłosił wtedy płomienne przemówienie, apelując o utworzenie Armii Polskiej (i został przyjęty do Sokolstwa). Musieli się też spotkać się 4 listopada 1917 r., podczas otwarcia obozu Kościuszki w Niagara on the Lake w Kanadzie - głównym punkcie zbornym ochotników, przyszłych żołnierzy Armii Polskiej we Francji – gdzie Haiman bywał już nie tylko jako Sokół, ale też jako dziennikarz „Kuryera Bostońskiego” .
Redaktorem naczelnym tego pisma był od 1916 r. ksiądz dr Aleksander Syski (1876-1945), proboszcz parafii św. Wojciecha w Hyde Park, w południowej części Bostonu, aktywny działacz Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego, bliski współpracownik Paderewskiego (wygłosił kazania nad jego trumną i żony Heleny). Ks. dr Aleksander Syski - nazywany „Kanclerzem Polonii Amerykańskiej” - dziennikarz, publicysta, pisarz i pedagog, wywarł ogromny wpływ na świeżo przybyłego emigranta. Stał się też jego mistrzem duchowym. Syski odkrył talent Haiman, ponadto zbliżył go do obozu Chrześcijańskiej Demokracji i do Paderewskiego, którego prałat był entuzjastą (pisał o nim, że „miał ideową władzę nad Polonią”); duchowny przekonał także Haimana do prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona (Haiman, 8 stycznia 1918 r., zadedykował mu wiersz Prezydentowi Wilsonowi ). Wydawca „Kuryera Bostońskiego”, Hipolit H. Chmieliński, okazał się przeciwnikiem politycznym Ignacego Jana Paderewskiego. Haiman porzucił więc u niego pracę i przeniósł się do Buffalo. Z funkcji redaktora zrezygnował też ks. Syski.

Z pewnością Haiman spotykał Paderewskiego na swojej drodze jako dziennikarz. Pracował bowiem w kilku najbardziej znanych tytułach polonijnych w USA – po „Kuryerze Bostońskim” (Boston), kolejno w: „Polaku w Ameryce” i „Dzienniku dla Wszystkich” (Buffalo), „Dzienniku Zjednoczenia” (Chicago), gdzie publikował też w „Narodzie Polskim” i „Dzienniku Chicagowskim”. Pisma te zawsze zdawały relacje z podróży artystycznych sławnego pianisty, a także jego pracy dla odzyskania niepodległości Polski. Redakcje „Dziennika Zjednoczenia” i „Narodu Polskiego” mieściły się w siedzibie ZPRK, tj. w Domu Zjednoczenia, gdzie Paderewski bywał wielokrotnie, gdyż najbliżej współpracował właśnie z tą największą wówczas w USA polonijną organizacją.

Haiman opisywał działania Paderewskiego na rzecz Polski i Polaków nie tylko jako dziennikarz w artykułach prasowych , ale i jako historyk w kilku swoich książkach oraz periodykach, które tworzył - „Annals of the Polish Roman Catholic Union Archives and Museum” i „Polish American Studies”. Mistrz przynajmniej niektóre z nich musiał znać, gdyż były jemu przesyłane .
Haiman, nawet jako autor podręcznika dla polskich dzieci ze szkół parafialnych pt. Polacy w Ameryce. Historia Wychodźstwa Polskiego w Stanach Zjednoczonych, podkreślał rolę Paderewskiego w odzyskaniu wolnej ojczyzny. Przypomniał młodym rodakom, że 12 kwietnia 1916 r., dzięki staraniom Paderewskiego, powstał w siedzibie ZPRK w Chicago Wydział Narodowy (przy Polskim Centralnym Komitecie Ratunkowym), który zjednoczył wychodźstwo i oddał walczącej o wolność Polsce usługi nieśmiertelnej wartości (pieniądze, odzież, żywność, lekarstwa, pomagał w tworzeniu Armii Polskiej we Francji – ogółem Polonia z USA złożyła w czasie i po wojnie ok. $50 mln).
Z kolei w książce Ślady Polskie w Ameryce. Szkice historyczne, wśród 35 wierszy poetów amerykańskich, sławiących Polskę i Polaków, które Haiman zebrał – były też hymny, ody i pieśni oddające hołd Ignacemu Janowi Paderewskiemu .
Najszerzej poczynania Paderewskiego przybliżył Haiman w swojej ostatniej pracy pt. Zjednoczenie Polskie Rzymsko-Katolickie w Ameryce 1873-1948 . Historyk przypomniał w niej, że Paderewski ma swój udział w powstaniu pomnika Tadeusza Kościuszki w Chicago, gdyż w 1904 r. nadesłał na jego budowę $500 (pomnik został uroczyście odsłonięty 11 września 1904 r., w Parku Humboldta). Z kolei w 1910 r. Paderewski sam ufundował pomnik Jagiełły w Krakowie i gorąco przemawiał na Zlocie Grunwaldzkim, który przerodził się w ogromną narodową manifestację patriotyczną . Haiman odnotował, że ZPRK, polonijna organizacja katolicka, która na początku XX wieku liczyła ponad 100 tys. członków - nie tylko wysłała swoją delegację na uroczystości w Krakowie (15 lipca 1910 roku uczestniczyła w pochodzie i złożyła wieńce zarówno u stóp pomnika Jagiełły, jak i u jego grobu w katedrze wawelskiej), ale i w USA współorganizowała uroczystości 500-lecia Wiktorii Grunwaldzkiej.

Historyk podkreślił aktywny udział artysty w życiu Polonii i rodaków, szczególnie podczas I wojny światowej. W styczniu 1915 r. Paderewski z Sienkiewiczem stworzyli główną polską organizację w Europie - Generalny Komitet Ratunkowy w Lozannie. Z jego ramienia, na wiosnę 1915 r., pianista wylądował w Ameryce pracować dla Polski. Zostawił swoją karierę artystyczną, a całą energię i wpływy skierował na zabiegi o prawa Polski do odzyskania niepodległości. Haiman cytował artykuł z „Dziennika Chicagowskiego” (z 27.10.1915) oraz słowa Paderewskiego z jego Odezwy z 22 maja 1915 r.:

„Każdy z was Polskę kocha, ale nikt jej więcej ode mnie kochać nie może” […] przybywał […], aby „z wyciągniętą dłonią …niby żebrak jakiś, wołać o pomoc dla ginących tłumów” w Polsce. Zarazem dodawał drugą znamienną prośbę od umęczonego narodu polskiego: „On Was prosi jeszcze o ofiarę największą, o ofiarę namiętności Waszych, o dobrą wolę, o jedność i zgodę”.
W olbrzymiej manifestacji, urządzonej przez Polski Centralny Komitet Ratunkowy u stóp pomnika Kościuszki w Chicago w dniu 30-go maja 1915 r., Paderewski w prześlicznej mowie ponownie apelował do przeszło stutysięcznego tłumu rodaków o ratunek dla ludu polskiego, zagrożonego zagładą. Prosił o wyznaczenie Dnia Pracy dla Polski, w którym to dniu „każdy Polak na całej tego olbrzymiego kraju przestrzeni pracowałby z myślą, że ratuje ziemię przodków”. „Żadne pióro”, opisywał „Naród Polski”, „nie jest zdolne opisać… nastroju, który panował w ciągu przemówienia …Paderewskiego. Łzy rzęsiste toczyły się po policzkach osiwiałych w pracy na niwie narodowej …a 100,000 par rąk przerywało mowę mistrza frenetycznemi oklaskami .

Niedługo później, 25 czerwca 1915 r. wielki Polak przybył po raz pierwszy z wizytą do Domu Zjednoczenia. Stosownie do jego sugestii Polski Centralny Komitet Ratunkowy ustanowił 15 lipca jako Dzień Grunwaldzki, na Dzień Pracy dla Polski. I od razu zebrano w tym dniu około pół miliona dolarów.
W swoich kolejnych odezwach, „piorunujących” wystąpieniach, manifestacjach patriotycznych, płomiennych przemówieniach o ginącej Polsce, która „zawsze była obrońcą słuszności i nieprzyjacielem zła” - na zjazdach organizacji polonijnych, na koncertach i wszelkich spotkaniach - artysta apelował o ratunek dla polskiego narodu, zagrożonego zagładą. Jesienią 1915 r., na apel Paderewskiego, organizacje polonijne uchwaliły podatek narodowy – po pięć centów miesięcznie od członka.
W Zjednoczeniu... Haiman omówił także narodzenie Wydziału Narodowego stawiającego sobie za cel dążenie do „powstania Polski do życia”, z osobnym funduszem im. Paderewskiego. W wyniku wielu działań, pod naciskiem Paderewskiego wspieranego przez biskupa Rhodego, na Zjeździe P.C.K.R. 12 kwietnia 1916 r. w Chicago, zorganizowano najpierw komisję polityczną złożoną z pięciu osób. Z tej to komisji wyłonił się, zatwierdzony 12 września 1916 r., Wydział Narodowy (z osobnym funduszem Paderewskiego), jako jeden z wydziałów P.C.K.R. Jego głównym celem było „popieranie wszelkich dążności do osiągnięcia niepodległości Polski”.
„Wielki jałmużnik Polski” śledził wydarzenia w Europie, spotykał się z Wilsonem i odbywał z nim konferencje, odwiedzał skupiska Polonii i podpowiadał jej kierunki działania, nawoływał Polonię do jedności na rzecz wolnej ojczyzny, utworzenia i wsparcie Armii Polskiej dla zmartwychwstającej Macierzy. Przy każdej okazji zbierał też dary dla ciemiężonych rodaków, np. nawet na wieczernicy żałobnej w hołdzie Henrykowi Sienkiewiczowi, kiedy wygłaszał mowę na cześć tego pisarza noblisty, prezesa Generalnego Komitetu Ratunkowego, zebrano $2,500 na głodnych w Polsce (27 listopada 1916 r. w Chicago).
W Zjednoczeniu... Haiman podkreślił również, że to Paderewski, jako pierwszy spośród Polonii, podpisał w grudniu 1916 r. historyczny protest Wydziału Narodowego P.C.K.R. przeciwko utworzeniu (z jednego tylko zaboru) Królestwa Polskiego przy boku Niemiec. Był to kamień węgielny do odrodzenia Polski. Wkrótce potem, 22 stycznia 1917 r., prezydent Wilson w mowie do Senatu USA, zakreślając warunki przyszłego pokoju, poruszony zabiegami Paderewskiego, zażądał w swoim Trzynastym Punkcie „wolnej, niepodległej i autonomicznej Polski z dostępem do morza”. Haiman pisze, że sprawa polska zwyciężyła w ogromnej mierze dzięki olbrzymiej pracy i wysiłkowi Polonii „kierowanej geniuszem Paderewskiego” .
Haiman podkreślił, że to I.J. Paderewskiemu, jako mężowi stanu, nadano tytuł honorowego pierwszego grenadiera pierwszej kompanii 1. Pułku Strzelców Polskich Armii Polskiej, kiedy 14 października 1917 r., wręczał w Chicago sztandar jej pierwszym ochotnikom (na ręce por. Wacława Gąsiorowskiego). Paderewski zachęcał jak mógł do rekrutacji ochotników do Armii Polskiej. Uczestniczył w manifestacjach na ich cześć, a także w uroczystości poświęcenia ich szkoleniowego Obozu Kościuszki w Niagara on the Lake (Ontario, Kanada), 4 listopada 1917 r. Haiman przypomniał w swojej ostatniej książce również działania Heleny Paderewskiej – przewodziła ona Towarzystwu Pomocy Armii Polskiej im. Heleny Modrzejewskiej, a na początku 1918 r. założyła w USA Polski Biały Krzyż.

Historyk zacytował także mało znane słowa Mistrza, kiedy podczas tłumnego witania go 2 stycznia 1919 r. w Warszawie, nie zapomniał o Polonii:

Przybywam od rodaków zza oceanu. Przez cztery lata pracowałem wśród czterech milionów Polaków, wypędzonych przez biedę aż na drugą półkulę. To jest dobry lud! Pierwszy on dał grosz na ofiary wojny w Polsce. Pierwszy zażądał Polski zjednoczonej, niepodległej, z własnym brzegiem morskim. Wśród niego, z niego przede wszystkim powstała Armia Polska .

Haiman opisał też jak po 1920 r. radość Polonii z odrodzenia Polski zamieniała się w zniechęcenie i troskę. Stosunki w odrodzonej Polsce ułożyły się inaczej niż za oceanem oczekiwano. Oto fragment listu Wydziału Narodowego z 16-17 listopada 1920 r. do Sejmu Polskiego, który cytuje Haiman:

Paderewski, który potrafił pokonać rozbicie Polonii, który umiał obojętność narodów i dyplomatów zamienić w szczery dla Polski entuzjazm, który światu imponował swym geniuszem patriotycznym, uległ w Polsce pokonany przez tych właśnie rodaków, którym razem z Polonią amerykańską wywalczył Polskę wolną, zjednoczoną, z dostępem do morza.

W 1922 r., kiedy Paderewski odjeżdżał z USA na dobrowolne wygnanie do Szwajcarii, w ścisłym gronie mówił ze smutkiem o „niezdrowych stosunkach w Polsce”, narzekając że „wciąż gada się o Polsce ludowej, robotniczej, a nie mówi się o Polsce polskiej…” .
Polonię bolały i inne sprawy: straty finansowe – wynikłe z lokowania oszczędności w Polsce; straty osobowe – krzywdząca demobilizacja amerykańskich ochotników armii gen. Hallera, najwybitniejszego żołnierza wojny polsko-bolszewickiej; lekceważenie ofiary wojennej Polonii; pomniejszanie jej patriotycznego wysiłku; ignorowanie Wydziału Narodowego, napaści na Polonię rozbijające jej jedność. Lewica zaczynała wdzierać się w życie Polonii i podjęła ofensywę, głównie przeciw Wydziałowi Narodowemu. Energia agitowanej Polonii zaczęła zamierać. Nie pomogła już wizyta Paderewskiego na 3. Sejmie Wychodźstwa w Pittsburgu (23-25 lutego 1921), ani jego danina na ginący Wydział Narodowy (organizacje polonijne zlikwidowały podatek narodowy).

Polonia w USA nie zapomniała jednak o Paderewskim. W chicagowskim Ratuszu odbyła się, 11 marca 1932 r., ceremonia, na której Paderewski przyjął ofiarowane mu honorowe obywatelstwo miasta. Polonia w Chicago obchodziła też uroczyście 75. urodziny pianisty - 17 listopada 1935 r. ukazał się nawet numer specjalny „Dziennika Zjednoczenia”, a ZPRK starało się o zmianę nazwy ulicy przebiegającej obok Domu Zjednoczenia – z Augusta Blvd na Paderewski Boulevard. Władze Chicago nie wyraziły jednak na to zgody .

Haiman miał dwukrotnie bliskie spotkania osobiste z Mistrzem: w 1938 i 1940 r. Szczególnie to drugie, z 8 listopada 1940 r., było ważne, o czym świadczy zachowany w archiwum rękopis historyka je relacjonujący . Haiman odwiedził wtedy pianistę wraz z prezesem ZPRK Józefem L. Kanią, w hotelu Ritz Tower w Nowym Jorku. Artysta był już leciwy, narzekał na nogi, drżała mu ręka w trakcie pisania, ale wciąż żywo interesował się losem okupowanej przez Hitlera i Stalina ojczyzny oraz życiem Polonii amerykańskiej. Łączył go z Polonią ból nad brutalnie zniszczonym wspólnym dziełem oswobodzenia Macierzy. Złamany wiekiem i tragedią Polski, przybył do USA, aby ostatki życia poświęcić ratowaniu kraju. Wierzył, że będzie dla wolności Polski nadal pracował i wraz z rodakami z Ameryki doczeka „ostatecznego tryumfu naszej świętej sprawy”. Radził, aby usunąć osobiste ambicje i animozje, a wskrzesić dawną jedność Polaków w walce o wolność kraju. Palił przy tym swoje ulubione papierosy i osobiście odprowadził ich do drzwi. Spotkanie to ułatwił sekretarz Paderewskiego Sylwin Strakacz. To wówczas Haiman poznał siostrę artysty, „jeszcze krzepko trzymającą się” Antoninę Paderewską-Wilkońską (1858-1941), co miało wpływ, że po śmierci brata przekazała do Muzeum Polskiego w Chicago zbiory po artyście.
Trzy miesiące po spotkaniu w Nowym Jorku Haiman przesłał Paderewskiemu do Palm Beach na Florydzie gratulacje z okazji 50-lecia jego pierwszego pobytu na ziemi amerykańskiej: „Jak Orfeusz Eurydykę, Wielce Czcigodny i Drogi Pan Prezydent już raz Polskę wyprowadził z piekła niewoli. Ufam, iż Bóg doda mu sił i mocy, by ponownie umiłowaną Ojczyznę wrócić do życia” – pisał historyk .

Kiedy 29 czerwca, 1941 r., w hotelu Buckingham w Nowym Jorku Paderewski zmarł, Haiman napisał, że odszedł największy ze współczesnych Polaków, z ostatnimi słowami „Polska powstanie” . Składając kondolencje siostrze Paderewskiego zaznaczył, że jest głęboko dotknięty, gdyż „Polska straciła w Nim najlepszego syna, świat jednego z największych geniuszów, a Polonia amerykańskiego swego najgorliwszego orędownika i najszlachetniejszego przewodnika” . Zachowała się wysłana przez Wilkońską z Nowego Jorku, z 16 lipca 1941, do Haimana karta z wyrazami wdzięczności za okazane wtedy współczucie w żałobie .
Polonia amerykańska uczciła pamięć niepodległościowego działacza licznymi rezolucjami, listami, manifestacjami, wzięła gremialny udział w pogrzebie. Haiman pisał:

Czterdzieści tysięcy osób, około dwustu księży, przedstawiciele najrozmaitszych organizacji, dygnitarze rządowi, oddziały wojska polskiego i amerykańskiego, rozliczne zakony szły w orszaku pogrzebowym w New Yorku i Washingtonie. Zaszczyt niesienia trumny ze zwłokami Mistrza (na cmentarz Arlington – TK) przypadł Hallerczykom. Do których ostatnich Mistrz przemawiał jeszcze tydzień przed śmiercią .

W 1944 r. Powstał Kongres Polonii Amerykańskiej, spełniając oczekiwania Paderewskiego, że Polonia „musi zdobyć się na dawną jedność”. Bez Mistrza nie powiodła się jednak akcja werbunkowa, ani ratunkowa, jak podczas I wojny światowej wśród wychodźstwa polskiego.

Kilka miesięcy po Paderewskim, na początku października 1941 r., zmarła i Antonina Paderewska-Wilkońska. „Śmierć ś.p. Pani Wilkońskiej bardzo głęboko mnie dotknęła, gdyż właśnie byłem zajęty pracą przy pamiątkach, które tak wspaniałomyślnie darowała ukochanej przez Mistrza Polonii. Proszę przyjąć moje najserdeczniejsze wyrazy współczucia i żalu” - pisał wtedy Haiman do Strakacza, gratulując mu stanowiska konsula generalnego RP w Nowym Jorku .

Tworzenie Muzeum i Archiwum ZPRK

Ignacy Jan Paderewski Paderewski radował się z utworzenia w Chicago Muzeum i Archiwum ZPRK. Musiał śledzić rozwój tej nowej instytucji, o czym świadczy choćby jego gratulacyjna depesza z 9 października 1939 r. . Muzeum i Archiwum ZPRK powołano 15 października 1935 r., na posiedzeniu dyrekcji ZPRK . Inicjatorami byli prezes ZPRK Józef L. Kania oraz Mieczysław Haiman, mianowany 19 października 1935 r. na kustosza powstającej placówki.
Na początek Haiman ofiarował kolekcję własnych starodruków, książek i archiwaliów. Choć trudno dziś w Muzeum Polskim ustalić zbiory podarowane przez jego pierwszego kustosza, to z pewnością były wśród nich dokumenty dotyczące Ignacego Jan Paderewskiego, m.in. „Z 75-lecia urodzin I.J. Paderewskiego’ (5 polsko-amerykańskich tytułów prasowych oraz 19 wycinków o artyście), „Mowa Paderewskiego w roku 1932” (4 pozycje), czy książka Phillipsa Charlesa, Paderewski (New York 1933). Świadczy to, iż Haiman wcześniej kolekcjonował o nim materiały . Obok jego daru, pierwsze zbiory Muzeum miały stanowić akta Wydziału Narodowego. Dokumenty te (20 skrzyń) przechowywano w piwnicach Domu Zjednoczenia w Chicago, dopiero za Haimana zostały przeniesione i posegregowane .
Przyszłe Muzeum Polonii amerykańskiej nie mogło jednak poprzestać na tychże zbiorach. Zaraz po podjęciu uchwały o powołaniu instytucji, świeżo powołany kustosz zaczął ogłaszać apele o przekazywanie eksponatów do tworzącej się „skarbnicy polskich pamiątek”. Zwracał się z prośbą do wszystkich środowisk: na łamach prasy, poprzez parafie, na zebraniach osad i towarzystw ZPRK – także w listach osobistych do wielu osób . Dzięki autorytetowi Haimana dary od Polonii płynęły do Chicago obficie, często całymi skrzyniami, wręcz zasypując Dom Zjednoczenia. Były to książki, listy, starodruki, papiery, dokumenty, pamiątki, gazety, dzieła sztuki - wśród nich także pamiątki związane z I. J. Paderewskim. Kiedy 12 stycznia 1937 r. Muzeum uroczyście otwierano Muzeum, miało już w swoich zbiorach listy Mistrza .
Muzeum postawiło sobie za cel pełnienie funkcji narodowej, kulturalnej i wychowawczej. Udostępniało więc materiały dla celów naukowych i upowszechniania polskości - „zasługującym instytucjom” i osobom indywidualnym. Udzielało informacji na miejscu, listownie, wypożyczało też książki, przedmioty i archiwalia, wysyłało duplikaty na wymianę. Dzięki temu przyczyniało się do urządzania wielu imprez na terenie USA „na cześć Paderewskiego”, np. w 1940 r. przez Women’s Music Club w Morgantown, W. Va. .
W kolejnych latach przybywało pamiątek związanych z Paderewskim. W 1940 r. zbiory wzbogaciły się o jego portret, pędzla Jana J. Libery (dar Pawła Libery z Chicago). Historyczny był rok 1941 - Muzeum pozyskało bowiem nie tylko cenne eksponaty z Pawilonu Polskiego Wystawy Światowej w Nowym Jorku w 1939 r. (obrazy, rzeźby, rzemiosło artystyczne) , a po śmierci I. J. Paderewskiego - całe wyposażenie ostatniego mieszkania artysty z hotelu Buckingham w Nowym Jorku. Dzięki temu powstała „Sala Paderewskiego”.

Utworzenie „Sali Paderewskiego” („Paderewski Room”)

Według kustosza Haimana „Salę Paderewskiego” utworzono dzięki siostrze kompozytora Antoniny Paderewskiej-Wilkońskiej, przy wsparciu konsula Sylwina Strakacza i ostatniego sekretarza Mistrza - Ignacego G. Kołłupajło. Ich to staraniem i kosztem wykupione zostały meble, których Paderewski używał w ostatnich miesiącach życia oraz zebrane zostały różne po nim pamiątki z terenu Ameryki. „Drogocenne te relikwie są darem ofiarodawców dla całej Polonii amerykańskiej, którą ś.p. Mistrz Paderewski tak gorąco ukochał, i wśród której, i z którą tyle napracował się dla Polski” – podawał nie bez dumy Haiman w swoim Sprawozdaniu za 1941 r. .
Dar ten, na dwa dni przed śmiercią Wilkońskiej, przywiózł do Muzeum w Chicago osobiście Ignacy G. Kołłupajło . Część kolekcji podarowano na własność (kompletne wyposażenie ostatniego saloniku Paderewskiego i sypialni, nuty, książki, druki, autografy, pamiątki, a warunkowo także fortepian firmy Steinway– o ile inne fortepiany w szwajcarskim domu Mistrza w Morges ocaleją), a część w depozyt (listy, nuty, pamiątki osobiste, jak stołek koncertowy, biżuteria, złote pióro, którym Paderewski podpisywał Traktat Wersalski) .
Warto nadmienić, że za czasów kierowania Archiwum i Muzeum ZPRK przez Mieczysława Haimana, było ono czołową instytucją Polonii, nazywaną „amerykańskim Rapperswilem”, zaś sam Haiman cieszył się powszechnym autorytetem. To on usilnie zabiegał o te pamiątki (prowadził szeroką korespondencję z ofiarodawcami, również z Theodore’m Steinway’em o przekazanie fortepianu Paderewskiego), ustalał szczegóły ich przejęcia, wyeksponowania, transportu. Już w lipcu 1941, w pośmiertnym hołdzie dla Paderewskiego, zorganizował w Muzeum wystawę rękopisów i programów koncertowych Mistrza. W tymże 1941 r. udało mu się też pozyskać popiersie „Paderewski”, dłuta Józefa Mazura (dar Jana Aszklera z Lackawanna, NY) oraz cenny zbiór listów Paderewskiego (dar ks. Łucjana Bojnowskiego z New Britain, Conn.). Jako prezes Polskiego Towarzystwa Historyczno-Muzealnego Haiman zapewniał także, że w podzięce za dar, Ignacy Jan Paderewski (pośmiertnie) i siostra Antonina Paderewska-Wilkońska, znajdą się na liście wieczystych członków PTH-M . Nazwiska ofiarodawców zostały też wyryte przez artystę prof. W. Gawlińskiego na drewnianej tablicy, gdzie widnieli najwięksi przyjaciele Muzeum i Archiwum ZPRK . Haiman obiecał też wydzielić na niezwykły dar od siostry Mistrza - „najpiękniejszy, osobny pokój na drugim piętrze” i nazwać „Salą Paderewskiego”. Wynegocjował również, że tylko drobna część eksponatów miała stanowić depozyt wojenny, do przekazania Muzeum Narodowemu w Warszawie lub innemu muzeum w Polsce.
Otwarcie dedykowanej Paderewskiemu sali – umiejscowionej ostatecznie w pierwotnym lokalu Muzeum - odbyło się 3 listopada 1941 r. i stało się wydarzeniem kulturalnym, nie tylko wśród Polonii. Przybyło wielu dostojnych gości, w tym kilku członków Rządu RP w Londynie, liczne grono przyjaciół Paderewskiego; przemówienia wygłosili m.in. minister pracy Jan Stańczyk, ambasador RP Jan Ciechanowski, konsul dr Karol Ripa, gen. Bronisław Duch, konsul Sylwin Strakacz, prezes ZPRK Jan Olejniczak, zaś w imieniu świata artystycznego - prezydent Chicago Musical College dr. Rudolf Ganz .
Jeszcze w tym samym 1941 r., przy Radzie Polonii Amerykańskiej, Sylwin Strakacz, zapoczątkował z Haimanem Fundusz Paderewskiego (z datków od zwiedzających), przeznaczony na utrzymanie i rozwój „Sali Paderewskiego”. Do końca 1941 r. Muzeum zebrało na ten cel $66,70. Haiman korespondował z Sylwinem Strakaczem niemal do samej śmierci. Zdawał mu relacje o stanie kolekcji, regularnie informował go o wysokości Funduszu Paderewskiego, np. 27 stycznia 1943 r. donosił Strakaczowi: „Piszę również w tym celu, aby sprostować pomyłkę co do składek na Fundusz Paderewskiego, zebranych w Muzeum. Dotychczas zebraliśmy nie $163.79, ale $167.37, gdyż w poprzednim rachunku opuściłem $3.56, jakie zebraliśmy zaraz z początku roku 1942 i złożyłem wprost w Radzie Polonii” . Dzięki tej współpracy Strakacz dosłał w następnych latach liczne dodatkowe przedmioty do uzupełnienia kolekcji Paderewskiego.
Haiman współpracował też z ostatnim sekretarzem artysty, Ignacym Kołłupajło z Nowego Jorku. Zaowocowało to przekazaniem przez niego do Muzeum białej kamizelki i krawatki, tak charakterystycznych dla Mistrza. Także Sylwin Strakacz przekazał na ręce Haimana nowe części garderoby Mistrza, m.in. kapelusz cylinder, tuxedo, lakierki, garnitur, chustki haftowane, a nawet firanki i draperie . Kustosz do końca troszczył się o pamiątki po pianiście i zabiegał o poszerzanie kolekcji. Według jego asystentki Sabiny Logisz, wnętrza Paderewskiego były dla Haimana „świętym miejscem”. „Kiedyś nie pozwolił mi nawet przytrzymać eksponatów po Mistrzu, aby mogli je sfotografować reporterzy prasowi” – zapamiętała . Sabina Logisz była świadkiem powstawania „Sali Paderewskiego” i uważała, że Antonina Paderewska-Wilkońska tylko ze względu na zaufanie do Haimana zdecydowała, aby „pamiątki po bracie podarować Polonii”.
W 1942 r. Muzeum zakupiło z własnych funduszy dwa piękne olejne portrety Mistrza, pędzla Strayera i Posli oraz pokrowce na meble Mistrza. Z dowolnych datków zwiedzający przekazali na Fundusz Paderewskiego $100.67. Dwie rocznice I. J. Paderewskiego: urodzin (6 listopada) i śmierci (29 czerwca) przypominano w Muzeum co roku poprzez możliwość całodziennego zwiedzania, z czego chętni skwapliwie korzystali.
Rok później Muzeum pozyskało miniaturę „Paderewski przy fortepianie”, autorstwa Jana Gawlika i Stanisławy Petrykowskiej - podarowała je Stanisława Petrykowska z Milwaukee (oszkloną szkatułę na tę miniaturę wykonał bezpłatnie Franciszek Gzela z Chicago). W tym samym 1943 r. kustosz wydał serię pocztówek o Ignacym Janie Paderewskim. W 1943 r. na Fundusz Paderewskiego wpłynęło kolejnych $61.80, a Muzeum odnotowało największy sukces finansowy. Do PTH-M przybyło 50 nowych członków i Haiman wyznał:

Byłem szczęśliwy organizując narodowe Muzeum Polskie, jako jedną z form działalności ZPRK […] Zaczynaliśmy od zera. Entuzjazm Polaków był jednak tak wielki, że dziś kolekcja muzeum ma wartość 350 tys. dolarów i zajmuje dwa piętra przestronnego budynku ZPRK w Chicago. Jednym z największych skarbów muzeum jest pomieszczenie poświęcone pamięci I. J. Paderewskiego .

W 1944 r. kustosz nabył oryginalny list Paderewskiego oraz kilka programów z jego koncertów. Muzeum miało zaszczyt gościć też, 18 września, byłego prezydenta USA Herberta C. Hoovera z gronem przyjaciół, który ze szczególnym zainteresowaniem oglądał „Salę Paderewskiego”. Prezydent Hoover nadesłał rok później do Muzeum wiele dokumentów ze swojej kolekcji dot. Paderewskiego i Polski. Spośród najważniejszych darów w 1944 r. Haiman odnotował też płyty z pogrzebu artysty w Nowym Jorku (od Polish Information Center w Nowym Jorku) oraz koronkowy szal kupiony przez Paderewskiego siostrze, ś.p. A. Paderewskiej-Wilkońskiej (od Charlotte Kellogg, NY). Na Fundusz Paderewskiego wpłynęło kolejnych $29.93. Zabiegając o dary do Muzeum, Haiman prosił kolegę z czasów „Kuryera Bostońskiego”, Bronisława A. Jezierskiego, jako „przyjaciela Mistrza”, o „życzliwą pamięć […] zwłaszcza o pamiątki […] do Sali Paderewskiego” .
W 1945 r., w jubileusz 10-lecia powołania Muzeum, kolekcja poświęcona Paderewskiemu powiększyła się o oryginalne nuty jego hymnu Hej, Orle Biały (dar Zygmunta Stojowskiego, NY) oraz rysunek z koncertu Paderewskiego w Chicago z 1916 r., wykonany przez V. H. Baily (dar the Art Institute of Chicago). Muzeum jak zwykle nie zapomniało o rocznicach I. J. Paderewskiego: w czwartą rocznicę jego śmierci zorganizowano koncert jego utworów z płyt fonograficznych, a w 80. rocznicę urodzin - uroczystość, podczas której m.in. Amerykański Legion Powiatu Cook wręczył Muzeum ozdobną rezolucję ku czci Mistrza.
Rok 1946 był dla Muzeum i Archiwum ZPRK jeszcze bardziej pomyślny niż 1945. „Możemy go śmiało określić jako nowy poważny krok naprzód w rozwoju instytucji” – donosił Haiman w swoim kolejnym sprawozdaniu, ciesząc się, że ofiary Polonii należały w 1946 r. do najhojniejszych . Za własne środki Muzeum zakupiło m.in. kilka kolejnych listów Mistrza. Na Fundusz Paderewskiego wpłynęło kolejnych $34.37.
W 1947 r. Muzeum pozyskało nowe dary: cztery listy pianisty oraz korespondencję jego dotyczącą (dar Józefa E. Barzyńskiego), 16-stronicowy rękopis mowy I. J. Paderewskiego, jego Krzyż Virtuti Militari oraz zbiór drobnych pamiątek (Sylwin Strakacz przekazał je osobiście podczas wizyty w Muzeum w sierpniu 1947 r.). Po odwołaniu Strakacza z funkcji konsula w 1945 r., Haiman prosił go „o dalszy łaskawy protektorat nad zbiorami ś.p. Paderewskiego” .
Warto dodać, że po nagłej śmierci Mieczysława Haimana (15 stycznia 1949), która na wiele lat przerwała rozwój „Sali Paderewskiego” oraz zbiórkę pieniędzy na planowaną rozbudowę Muzeum, Kazimiera Haimanowa przekazała w darze do muzealnej biblioteki książki i pamiątki po swoim mężu. Na liście zachowanej w archiwum MPA widnieje 120 pozycji książkowych oraz 47 osobistych pamiątek pierwszego kustosza, w tym zdjęcie J. I. Paderewskiego z jego autografem.

Wnioski

Ignacy Jan Paderewski był dla Mieczysława Haimana niekwestionowanym autorytetem. Duży wpływ na to miał ks. dr Aleksander Syski, bliski współpracownik Paderewskiego, a jednocześnie odkrywca talentu Haimana, z którym od czasu pracy w redakcji „Kuryera Bostońskiego” połączyła historyka dozgonna przyjaźń. Kustosz uważał Paderewskiego za największego ze współczesnych Polaków i geniuszów świata, najlepszego syna Polski oraz „najgorliwszego orędownika i najszlachetniejszego przewodnika Polonii amerykańskiej”. Haiman podziwiał go zarówno jako artystę, ale też utożsamiał się z jego poglądami politycznymi. Obydwaj zbliżeni byli do Chrześcijańskiej Demokracji i należeli w USA do tych samych organizacji polonijnych: Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego, Sokolstwa Polskiego w Ameryce oraz Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce.
Mieczysław Haiman pisał o Paderewskim w swoich artykułach prasowych, periodykach i książkach - mimo iż zajmował się głównie historią wychodźstwa polskiego w Ameryce z XVII i XVIII wieku - przyczyniając się do upowszechnienia jego postaci oraz zasług. „Ojciec historii Polonii amerykańskiej” zbierał też materiały o artyście, wiele z nich ofiarował na uruchomienie Muzeum. Zetknął się z Paderewskim jako Sokół i dziennikarz, poznał go osobiście jako kustosz, utrzymując z nim i jego najbliższymi współpracownikami dobre stosunki. Ostatni raz widział go w Nowym Jorku, na kilka miesięcy przed śmiercią, gdzie poznał siostrę artysty, Antoninę Paderewską-Wilkońską. Wszystko to zaowocowało przekazaniem całego wyposażenia ostatniego mieszkania artysty z hotelu Buckingham w Nowym Jorku w darze dla Archiwum i Muzeum ZPRK, gdzie 3 listopada 1941 r., otwarto „Salę Paderewskiego”. Była ona oczkiem w głowie Haimana. Kustosz prowadził Fundusz Paderewskiego na utrzymanie zbiorów, które cały czas poszerzał. „Paderewski Room” rozsławiła jeszcze bardziej „Muzeum Haimana”, jako „amerykański Rapperswil”. Muzeum Polskie w Ameryce - a w nim Sala Paderewskiego – wciąż istnieją i do dziś można w Chicago podziwiać wyjątkowe pamiątki po Ignacym Janie Paderewskim. A wszystko dzięki zaufaniu, jakim obdarzyli Haimana Mistrz Paderewski oraz jego najbliżsi.

(referat został wygłoszony na Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Rola i udział emigracji polskiej w odzyskaniu niepodległości 1918 roku”, która odbyła się na UKSW w Warszawie, w dniach 13-14 listopada 2018 r. Do końca 2018 r. ma być opublikowany w pokonferencyjnej książce, wydanej przez organizatora konferencji Światową Radę Badań nad Polonią).


aktualnośći | o autorce | wiersze | proza | księgarnia | kronika | przyjaciele | kontakt
Ekspansja